Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świecznik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świecznik. Pokaż wszystkie posty

Gorąca Afryka na chłodne zimowe wieczory

Afrykańskie księżniczki, czyli komplet trzech drewnianych świeczników, wzbudzają zainteresowanie u każdej osoby, która mnie odwiedzi. U jednej z koleżanek to zainteresowanie było na tyle duże, że zamówiła podobne świeczniki na prezent dla kogoś z rodziny. Miłe to było zlecenie, ponieważ bardzo lubię pracować z motywami afrykańskimi i ciepłymi żółto-pomarańczowymi kolorami. Zwłaszcza jak za oknem zima i śnieg.

Świeczniki udało mi się dość szybko ozdobić i wylakierować. W tego typu świecznikach nie ozdabiam nigdy wycięcia na tealight, chyba z obawy o to, że pod wpływem ciepła zmieni się kolor farby albo coś się stanie z lakierem. Nie wiem jak inne dekupażystki podchodzą do tej sprawy, jakoś nigdy temu się nie przyglądałam.

Z efektu końcowego nowego kompletu jestem bardziej zadowolona niż z pierwowzoru. Świeczniki mają żywsze i cieplejsze barwy. Zastanawiam się nawet nad przemalowaniem tła w swoich świecznikach.








W blasku świec


Lubię wieczory przy blasku świec, z kieliszkiem wina. Koniecznie w dobrym towarzystwie.

Z myślą o umileniu sobie wieczorów powstały dwa komplety świeczników. W moim przypadku jest to ‘’jedyny słuszny i poprawny styl”, czyli znów Afryka.

Ciepłe kolory na komplecie zwanym przeze mnie pieszczotliwie ,,Afrykańskimi księżniczkami” zdecydowanie poprawiają mi humor kiedy tylko na nie patrzę. I nie są to tylko wspomniane wieczory przy blasku świec, ale także szare, deszczowe dni kiedy słońca mamy jak na lekarstwo. Drugi komplet to zwykła oklejanka ze wzorem zwierzęcych cętek. Ot, taka dzikość zagościła we wnętrzach mojego mieszkania.














Różane świeczniki

Prostota ma swój urok. Czasem nie warto na siłę upiększać, kombinować z cieniowaniem, kropeczkowaniem, reliefami czy patyną. Efekty potrafią być całkowicie zadowalające bez zbędnych dodatków.


Z takich założeń wyszłam, gdy zabierałam się za komplet świeczników. Użyłam tylko białej farby, serwetki z różami i lakieru półmatowego. Serwetka była bardzo wymagająca. Każda dekupażystka, która ma ją w swojej kolekcji, wie ile czasu i cierpliwości trzeba mieć żeby te piękne, niewinne różyczki wyciąć. Niejedno brzydkie słowo mi się wypsnęło podczas walki z tymi kwiatami.


Świeczniki zwinęła koleżanka. Pasują jej do mieszkania, ma już poduszki czy zasłony z takim motywem. Mam nadzieję, że niejeden miły wieczór będzie mogła spędzić przy blasku światełka wydobywającego się z różanych świeczników.